czwartek, 14 marca 2013

Dziwne i niewiarygodne – Agness i Simon (opowiadanie)

Padał deszcz. Agness stała na stacji i nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Dziś było jej rodziców i jej samej święto, a jednak nie czuła się zbyt dobrze. Była mocno przeziębiona, zmęczona i cała mokra. Pociąg spóźniał się już sześć minut, chciała napisać sms do przyjaciółek, ale dziwnym trafem żaden nie chciał się wysłać. Była dość zaskoczona, przecież całkiem niedawno miała do wykorzystania dwieście szesnaście smsów. Dziś jak na złość skończyło się wszystko: smsy, pieniądze. Nie wiedziała, co robić... Postanowiła czekać, czekać na pociąg i w domu spokojnie wytłumaczyć rodzicom, że nie zauważyła jak wykorzystała wszystkie kilkaset smsów i kilka złotych na czarną godzinę. Chwilę po sprawdzeniu stanu konta przyjaciółka napisała do niej wiadomość, która odezwała się u Agness krótkimi wibracjami. Dziewczyna nie mogła jednak odpowiedzieć, nijak... Smutna czekała. Założyła słuchawki na uszy i puściła swoją ulubioną piosenkę „na doła”. Chwilę później zaczął padać grad. Ludzie, wyczekujący dwóch lub trzech małych, żółtych światełek na torach w oddali, zeszli się pod dach. Obok Agness stanął pewien chłopak. Miał ciemne, potargane i lekko mokre włosy, piwne oczy i pełne usta. Zaczął lekko poruszać wargami jakby chciał coś powiedzieć, Agness musiała zdjąć słuchawki, by go usłyszeć. Miał ciekawy, miękki, cichy a zarazem dosyć mocny głos. Spytał ją o godzinę. Była za dziesięć druga po południu. Dziewczyna szybko odpowiedziała. Chłopak uśmiechnął się i podziękował.
 - Mam na imię Simon. Beznadziejna pogoda, co? – zaczął.
 - Tak... jestem Agness – podali sobie dłonie. Dziewczyna poczuła lekki dreszcz.
Zaczęli rozmawiać o wszystkim i o niczym. Płynęły minuty, pociąg nie przyjeżdżał, jednak nie przeszkadzało im to.
Czerwone, niby skórzane spodnie Agness już całkowicie wyschły, jej czarna bluza z nadrukiem jakiegoś mało znanego zespołu metalowego pod wpływem ciepła pozbywała się małych cząsteczek lodu zamieniając je w wodę. Upłynęło kilkadziesiąt minut. Ludzie zdenerwowani zaczęli wychodzić spod dachu na deszcz, by sprawdzić czy nie nadjeżdża ich pociąg. Simon z Agness rozmawiali w najlepsze, śmiali się. W końcu wyszło słońce i przyjechał długo oczekiwany pociąg. Ludzie wsiadali po kolei, by móc dojechać do domu. Wsiedli także Agness z Simonem. Okazało się, że dzielą ich tylko dwie stacje. Musieli się wkrótce rozstać. Agness wysiadła pierwsza z numerem chłopaka na zielonej karteczce. Pomachała mu na odjazd i poszła do domu. Rzuciła plecak na podłogę. Zjadła obiad z rodzicami i poszła do swojego małego pokoju, by pouczyć się do klasówki. Jednak nauka nie wchodziła jej do głowy. Myślała wciąż o tym, jak to by było spotkać się znowu z Simonem.
Nagle coś wyrwało ją z tej pięknej myśli, z całej przypuszczalnej rzeczywistości. Wszystko rozmyło się jakby zwykły sen, ona stała nadal na stacji w swoich czerwonych przemoczonych spodniach. Na bluzie jednak nie było jeszcze kuleczek lodu.
Czyżby wszystko było jakąś niewytłumaczalną przechadzką po świecie fantazji? Przecież... Przecież było jak w rzeczywistości... Tylko trochę zbyt pięknie – pomyślała. Spojrzała na nadchodzącego Simona i przyjeżdżający pociąg. Teraz albo nigdy... Pociąg nadjeżdżał, jeżeli nie odezwie się do chłopaka, już nigdy go nie zobaczy.
Podeszła do niego. Spojrzał na nią dziwnie, potem jednak starał się sympatycznie uśmiechnąć. Rozpoczęła rozmowę... Jakimś słowem, zdaniem. Wsiedli do pociągu, rozgadali się. Zapytał o godzinę, dał jej swój numer, ona jemu swój.
Na szczęście po powrocie do domu nic nie znikło, nie przeniosła się w czasie, chwila nie uleciała. Było w porządku.
Po kilku dniach znów spotkała się z Simonem, po kilku następnych także, i następnych...

==================================================================
Witam, to jedno z moich starych opowiadań, nieco niedopracowane, pisane w tzw. "zalataniu" :)
Stałam w deszczu i rozmyślałam, aż w końcu zaczęłam tworzyć. Opowiadanie to ma dalszy ciąg, lecz na razie także niezbyt idealnie napisany. Cóż tu więcej dodawać... Komentujcie, dawajcie pomysły i co chcielibyście przeczytać na tym blogu. Razem z Evelin będziemy starały się dać z siebie jak najwięcej, by było ciekawie :)
Pozdrawiam,

Elizabeth.
fotografia do opowiadania
(aut.fot. Elizabeth Geranium)


2 komentarze:

  1. Nie uważam żeby było niedopracowane jest cudowne. Na prawdę. Czytając je zupełnie zapomniałam, że to tylko krótkie opowiadanie, chcę więcej. Zdecydowanie! :)

    W wolnej od pisania chwili zapraszam do mnie. ;)
    http://probujacbycsoba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, chętnie odwiedzę. Dzięki za miłe słowa, może spróbuję to rozwinąć, choć zaczęłam już także jeden mały pomysł... W każdym razie dzięki :)

      Usuń